Konserwatywne poglądy.
Siadam sobie często wieczorem w fotelu przy szklance herbaty z wkładką dobrego alkoholu i rozmyślam o czymś, czasem ważnym, a czasem zupełnie nieistotnym. Po internecie krążą teksty podobne do tego: „Kiedyś Świat był okrutny. Mądrzy zmuszali głupich do nauki. To było trudne dla głupich. Obecnie mądrzy muszą się dostosować do głupich. To sprawiedliwe, ponieważ jest demokracja, a głupi mają przewagę liczebną. Teraz mądrzy uczą się mówić w sposób zrozumiały dla głupich. Jeśli głupia osoba czegoś nie rozumie, to jest to problem inteligentnej osoby. Kiedyś to głupi cierpieli. Teraz cierpią mądrzy i jest przez to mniej cierpienia ponieważ jest ich mniej.” Przyjrzałem się temu bliżej i poważniej. No cóż, poważniej nie wygląda to lepiej. Wolność słowa to również wolność wygłaszania takich poglądów, które się nie wszystkim podobają, czy wręcz takich które niektórzy nienawidzą, a nie tylko tak jak obecnie, poprawnych liberalnie i lewacko. Zwolennicy jedynie słusznych idei, nie potrafią jednak zaakceptować wolności głoszenia innych poglądów niż ich własne. Jeśli ktoś mówi, że są 2 płcie, małżeństwo to kobieta i mężczyzna, a dzieci powinny słuchać rodziców, to oni mówią, że ma przestarzałe konserwatywne poglądy i nie powinien ich głosić, bo to obraża uczucia tych „normalnych” i może być uznane za mowę nienawiści. Bo „normalne” poglądy to są: spektrum płci (tyle ich wymyślili, że przestali już liczyć), do małżeństwa wystarczy się trzymać za rączki, płeć nie ma znaczenia, a dzieci mają nie być wychowywane przez rodziców, tylko żyć "bez granic”. Dlaczego ludzie o „konserwatywnym” wnętrzu opartym na dawnym wykształceniu i o „staroświeckich„ poglądach przeszkadzają tym ludziom, którzy żyją z wykorzystywania innych ludzi (czytaj trzymających władzę)? To proste, bo myślą samodzielnie i są skorzy do buntu. Dlatego trzymający władzę starają się „naukowymi” metodami, przy wykorzystaniu nowego sposobu nauczania, religii, środków masowego przekazu i internetu, wychować człowieka płytkiego, nie potrafiącego samodzielnie myśleć, wyznającego jedynie taką prawdę, jaką mu się podaje. Zajmuje to jego myśli bzdurami i nie przeszkadza im doić go do woli, jak bezmyślną krowę. Mnie zastanawia, dlaczego są ludzie, którzy się na to godzą? Jedyne wytłumaczenie znalazłem w starym powiedzeniu: „głupiemu powiesz, że głupi to i tak nie uwierzy„. A mądrych jest niestety mniej... demokracja.

Ci idioci sobie sami pętlę na szyję zakładają... :(
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę.
Usuń