Kim jestem?


 Odwieczne pytanie. Myślę, że jesteśmy relacją do samego siebie, tym jak wybieramy i jak odnosimy się do własnego życia, nie czymś danym raz na zawsze, lecz czymś, co nieustannie się wydarza. To, kim jestem, nie wynika wyłącznie z przeszłości ani z okoliczności, ale z tego, jak na nie odpowiadam. Każda myśl o sobie, każdy wybór, każda reakcja staje się cząstką, z której powoli buduję własną tożsamość.
Wybieranie nie dotyczy tylko wielkich decyzji. Dokonuje się też w drobiazgach, w tym, czy siebie słucham, czy ignoruję, czy daję sobie prawo do błędu, czy mam sobie za złe niedoskonałość, czy traktuję własne życie jak ciężar, czy jak przestrzeń możliwości. Nie jestem jedynie autorem swojego życia, jestem też jego interpretatorem. To, co się wydarza, ma znaczenie dla mnie dopiero wtedy, gdy nadaję mu sens. To właśnie w tej przestrzeni między zdarzeniami a odpowiedzią rodziło się moje „ja”. Relacja do samego siebie może być wspierająca albo niszcząca, łagodna albo surowa. Możemy być dla siebie miejscem bezpieczeństwa albo źródłem nieustannego napięcia. I choć nie mamy wpływu na wszystko, co nas spotyka, mamy wpływ na sposób, w jaki to przyjmujemy i przekształcamy. Być może więc najważniejszym zadaniem nie jest stawanie się kimś konkretnym, lecz uczenie się dobrej relacji z samym sobą. Takiej, która pozwala wybierać świadomie i żyć w sposób, który nie jest tylko reakcją na świat, ale także wyrazem wewnętrznej zgody na własne istnienie. Czego wszystkim serdecznie życzę . 

Komentarze

  1. Bardzo ważna refleksja. Zwykle myślimy więcej o relacjach z innymi, niż z samym sobą.
    Zwracano już uwagę, że jedno drugie warunkuje. Budda mówił, że nie można być życzliwym dla innych, nie będąc życzliwym wobec samego siebie. Podobne myśli odnajdujemy w Ewangelii i w wielu filozofiach. Trzeba nauczyć się przyjaźnić się ze sobą, albo nawet kochać samego siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście sens takiej postawy polega na tym, że jak słusznie zauważasz, tworzy ona naszą tożsamość I samoświadomość. Jej skutki niekoniecznie muszą wpływać na nasz los i na los innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt dużo zdarzeń jest poza naszym wpływem, dlatego los w większości również nie zależy od nas. Jednak jakieś pole manewru mamy i to jak je wykorzystamy zależy właśnie od nas.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozczarowanie.

Duma.

Pomysł na starość.