Emerytura.
Emerytura miała być początkiem nowej wolności, ale szybko się okazało, że ta wolność jest męcząca. Trudniej znaleźć jakiś sens aktywności dający satysfakcję. Dość prędko wróciłem do rutyny sprzed emerytury. Nie jest łatwo bo sprawność fizyczna i kondycja po siedemdziesiątce mi siadła pomimo normalnej aktywności fizycznej. Trochę wiek, trochę psychika po chorobie i śmierci Halinki… Dużo lepiej z myśleniem, refleksje, kontemplacje, filozofia i tym podobna aktywność umysłowa zajmują mi te wieczory, które spędzam w fotelu przy dobrej herbacie, albo szklaneczce whisky. Czasem również na łonie natury. Jestem sobie kapitanem, okrętem i wiatrem w żagle, już prawie bez żadnych narzuconych ograniczeń, więc nadchodzi też wreszcie czas na to na co nigdy nie było czasu. Tylko muszę sobie przypomnieć co to było, zanim demencja mi to uniemożliwi. Pomożecie?

Komentarze
Prześlij komentarz