Teoria spiskowa?


 „Ceną za nieangażowanie się w politykę jest to, że będziesz rządzony przez głupszych od siebie”.
        Platon

Przyglądając się ludziom, którzy żyją razem ze mną w Polsce, dochodzę do wniosku, że jak się człowiek przyzwyczai, że nie dostaje tego co chciałby, to stopniowo sam już nie wie czego naprawdę chce. Wszystko, co wpycha się ludziom do głowy od wczesnej młodości, to według mnie, jest starannie przygotowana narracyjna papka, która ma stworzyć człowieka przewidywalnego, posłusznego i łatwego do prowadzenia. Nie chodzi tu o pojedyncze błędy wychowania, ani o szkolną naukę, chodzi o całe środowisko informacyjne, które jak tylko pamiętam, formatuje spojrzenie człowieka na świat tak, by nie zadawał zbyt wielu pytań. By wierzył, że otaczająca go rzeczywistość jest gotowym produktem, jedynym możliwym, a nie konstrukcją, którą można rozebrać i zbudować na nowo inaczej. Często odpowiednio odmierzona częściowa prawda jest przy tym bardziej skuteczna niż stuprocentowe kłamstwo. I nikt tu nie potrzebuje naszej zgody, potrzebuje się jedynie naszej nieświadomości. Dlatego karmi się nas prostymi prawdami, które mają wyglądać jak oczywistości. Uczy się nas, że tak wygląda normalność, że tak właśnie działa ten świat, że tak trzeba żyć. Im bardziej wierzymy w taką wersję rzeczywistości, tym mniej zauważamy, że jest to tylko wygodny dla kogoś scenariusz, wcale nie jedyny. Ciągły napór tego typu informacji powoduje taką zmianę świadomości ludzi, że praktycznie ich jedynym lękiem (który się ciągle podtrzymuje) jest możliwość wykluczenia z takiego społeczeństwa i tym samym utraty dostępu do warunków materialnych niezbędnych do szczęścia. Przebudzenie się z tego jest trudne, ale wcale nie musi to być jakiś bunt wymagający odwagi. Wystarczy, że przestaniemy przyjmować gotowe odpowiedzi i nagle zobaczymy jak wiele z tego, co uważaliśmy za pewnik, jest jedynie konstrukcją, a nie prawdą. Ten moment zależy wyłącznie od nas, od naszej gotowości, by spojrzeć na świat bez filtrów, które nakłada się nam przez lata. Po 1989 roku uwierzyliśmy, że liberalna demokracja będzie wieczna, a przyszłość to sojowe mleko, Netflix i konferencje o ratowaniu klimatu. Świat miał iść ku wolnym wyborom, rządom prawa i globalnej miłości. Problem w tym, że świat ma to wszystko głęboko gdzieś. USA z Trumpem pokazały, że demokracja może zgnić od środka. Rosja, Chiny, Iran i Turcja zrozumiały, że wolność to luksus, na który mogą sobie pozwolić tylko silni i wrócił u nich autorytaryzm. A Unia Europejska karmiona utopią, siedzi swoim tłustym i leniwym dupskiem na aksamitnej gabinetowej kanapie, śniąc o różnorodności, tolerancji i segregacji śmieci. Ci, co w niej rządzą, wykorzystują tych co pracują i płacą podatki, aby samemu się nachapać nic praktycznego nie robiąc. Przecież nie potrafią nic innego robić, jak tylko wymyślać durne przepisy oraz wprowadzać nowe podatki i opłaty. Przy czym im więcej mają, tym większy mają apetyt. A uczciwi ludzie chcą tylko spokojnie zarabiać na chleb własną pracą. Zamiast demokracji mamy partiokrację i możliwości wyboru jedynie mniejszego zła. Do tego hegemoni europejscy doszli do wniosku, że jak nie da się sprzedać ich drogich technologii ratowania klimatu całemu światu, to spróbują zmusić do zakupu te kraje, które są od nich zależne, jak np. Polska. W skali światowej nie wyszło, ale Unia Europejska to świetne miejsce do wywierania nacisku na słabszych ekonomicznie członków i tak właśnie rosną nasze długi, osiągając już absurdalne rozmiary. Ale z ust polityków płynie bez przerwy miód, bo podobno się coraz bardziej rozwijamy. Trudno powiedzieć jak długo można się tak rozwijać na kredyt, ale przecież wiadomo, że kiedyś to się musi skończyć. I co wtedy? Wtedy będą musieli za to zapłacić ci co chcą mieć jedynie możliwość spokojnie zarabiać pieniądze na życie, bo przecież nie politycy.  

Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odziu, usunęłam, bo aż się przestraszyłam swojego czarnowidztwa. Musi być przecież jakieś światełko w tunelu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Światełko w tunelu... to wiesz dokąd prowadzi. Ale oczywiście, że może być lepiej, przyszłości nie zna nikt.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozczarowanie.

Wrażenie.

Zmartwienia.